Adrian Furgalski: utrata unijnych środków na modernizację linii kolejowych nie jest jeszcze przesądzona
wnp.pl (Tomasz Elżbieciak) - 28-07-2010 05:19
Jest jeszcze za wcześnie na mówienie, że unijne środki na kolej nie zostaną w pełni wykorzystane. Jednak na wszelki wypadek PLK powinny mieć plan awaryjny na taką możliwość. Mógłby on zakładać program likwidacji wąskich gardeł całej sieci kolejowej - mówi portalowi wnp.pl Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Jego zdaniem, większa ilość podpisanych w ostatnim czasie kontraktów na modernizację polskich torów oraz zapowiedź rozpisania nowych przetargów po wakacjach nie powinny być powodem do nadmiernego
optymizmu.
- Mijający rok miał przynieść gigantyczny skok inwestycyjny na kolei - była mowa o ponad 5 mld zł. W marcu zeszliśmy do poziomu 4,8 mld, a obecnie jest to 3,8 mld zł. Natomiast wszystko wskazuje na to, że finalnie będzie to ok. 2 mld zł, więc gorzej niż w roku ubiegłym - podkreślił Furgalski.
Do wyhamowania tempa inwestycji przyczyniło się m.in. ponowne zweryfikowanie projektów inwestycyjnych. Okazało się, że spora część jest niedoszacowana; niektóre zakładały nadmierną skalę nakładów w stosunku do ruchu występującego na tych trasach, a więc i późniejszych wpływów od przewoźników. Wadliwa była też duża część dokumentacji środowiskowej.
- Czasami można też usłyszeć, że projekty kolejowe związane z EURO 2012 są realizowane w 100 proc. zgodnie z harmonogramem. Tylko nikt nie dodaje, że od 2007 r. kolejne aktualizacje tego planu spychały coraz większą ilość inwestycji na listę rezerwową, lub całkowicie je wykreślano - przypomniał Furgalski.
Kolejna aktualizacja Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, która zostanie ogłoszona w sierpniu, również ma przynieść uszczuplenie planów inwestycyjnych na kolei. Przykładowo z linii E 59 z Wrocławia do Szczecina zostanie wykonany tylko odcinek ze stolicy Dolnego Śląska do granicy woj. wielkopolskiego, a pozostała część ma powstać już w kolejnej perspektywie budżetu UE. Pieniędzy nie ma też m.in. budowę polskiego odcinka transeuropejskiej linii kolejowej Rail Baltica.
Zastrzeżenia mogą budzić też realizowane obecnie modernizacje, jak w przypadku linii E 65 na odcinku łódzkim. - Można zastanawiać się, czy przy obecnej mizerii finansowej PLK powinien być realizowany odcinek, gdzie mamy dostępną prędkość 120 km/h, a ma ona zostać podniesiona do 160 km/h. Tymczasem istnieje wiele tras, gdzie pociągi muszą jeździć z prędkością 40-50 km/h - wskazał Furgalski.
Pytania budzi również modernizacja linii z Warszawy do Gdyni, gdzie bardziej zasadne może wydawać się wybudowanie szlaku od podstaw, nawet po uwzględnieniu kosztów wykupu gruntów. Zwłaszcza, że w tym przypadku wydawanie pieniędzy jest uzasadniane dostosowaniem trasy do prędkości 200 km/h, choć prawdopodobnie będzie to możliwe tylko na jej 50-kilometrowym odcinku.
- Mijający rok miał przynieść gigantyczny skok inwestycyjny na kolei - była mowa o ponad 5 mld zł. W marcu zeszliśmy do poziomu 4,8 mld, a obecnie jest to 3,8 mld zł. Natomiast wszystko wskazuje na to, że finalnie będzie to ok. 2 mld zł, więc gorzej niż w roku ubiegłym - podkreślił Furgalski.
Do wyhamowania tempa inwestycji przyczyniło się m.in. ponowne zweryfikowanie projektów inwestycyjnych. Okazało się, że spora część jest niedoszacowana; niektóre zakładały nadmierną skalę nakładów w stosunku do ruchu występującego na tych trasach, a więc i późniejszych wpływów od przewoźników. Wadliwa była też duża część dokumentacji środowiskowej.
- Czasami można też usłyszeć, że projekty kolejowe związane z EURO 2012 są realizowane w 100 proc. zgodnie z harmonogramem. Tylko nikt nie dodaje, że od 2007 r. kolejne aktualizacje tego planu spychały coraz większą ilość inwestycji na listę rezerwową, lub całkowicie je wykreślano - przypomniał Furgalski.
Kolejna aktualizacja Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, która zostanie ogłoszona w sierpniu, również ma przynieść uszczuplenie planów inwestycyjnych na kolei. Przykładowo z linii E 59 z Wrocławia do Szczecina zostanie wykonany tylko odcinek ze stolicy Dolnego Śląska do granicy woj. wielkopolskiego, a pozostała część ma powstać już w kolejnej perspektywie budżetu UE. Pieniędzy nie ma też m.in. budowę polskiego odcinka transeuropejskiej linii kolejowej Rail Baltica.
Zastrzeżenia mogą budzić też realizowane obecnie modernizacje, jak w przypadku linii E 65 na odcinku łódzkim. - Można zastanawiać się, czy przy obecnej mizerii finansowej PLK powinien być realizowany odcinek, gdzie mamy dostępną prędkość 120 km/h, a ma ona zostać podniesiona do 160 km/h. Tymczasem istnieje wiele tras, gdzie pociągi muszą jeździć z prędkością 40-50 km/h - wskazał Furgalski.
Pytania budzi również modernizacja linii z Warszawy do Gdyni, gdzie bardziej zasadne może wydawać się wybudowanie szlaku od podstaw, nawet po uwzględnieniu kosztów wykupu gruntów. Zwłaszcza, że w tym przypadku wydawanie pieniędzy jest uzasadniane dostosowaniem trasy do prędkości 200 km/h, choć prawdopodobnie będzie to możliwe tylko na jej 50-kilometrowym odcinku.
Czytaj więcej:
Furgalski Adrian
| TOR
Zobacz Także
- A. Furgalski: nadchodzą trudne czasy dla budowniczych dróg06-01-2012 14:59
- Drogi samorządowe w prywatne ręce - pomysł wciąż żywy03-01-2012 08:24
- Rok 2012 - punkt zwrotny polskiego budownictwa26-12-2011 08:47
- Autostrada do Warszawy główną inwestycją drogową Mazowsza05-11-2011 19:29
- Furgalski: PLL LOT mają szansę być rentowne 03-11-2011 16:41
- Czy na e-mycie skorzystają kolejarze?21-09-2011 15:56
- Logistyka z głową13-05-2010 10:07
- Kolej niekonkurencyjna dla kół18-05-2008 19:23
- Przewoźnicy szykują się do zakupów taboru13-05-2008 16:05
- Przewozy kolejowe stanęły w miejscu09-04-2008 21:31
- Wykup nieruchomości, a program budowy dróg i linii kolejowych12-09-2007 12:54
- Starcia przygraniczne przewoźników kolejowych05-09-2007 13:42
POLECAMY
KOMENTARZE (1)
-
28.07.2010 09:15pasażer











SZWAJCARSKIE koleje
są NAJLEPSZE. Ile byście kasy nie wpompowali w PKP, to i tak będziemy jeździć po krzywych torach starymi pociągami. Ciao!