Bezbronna zbrojeniówka
Dariusz Malinowski - 2010-03-15
Nie jesteśmy ani najnowocześniejsi, ani najtańsi. Brakuje politycznego wsparcia, kooperacji... Czy polski przemysł obronny może konkurować na globalnym rynku, jednocześnie zaspokajając potrzeby rodzimej armii?
Izba zwraca się do organów rządu i parlamentu z prośbą o uruchomienie procesów ratujących polski przemysł obronny i lotniczy. Rozwiązania systemowe związane z restrukturyzacją i prywatyzacją
przemysłu muszą uwzględniać również sektor przemysłu obronnego i lotniczego. Brak tych działań ze strony administracji państwowej postawił większość przedsiębiorstw tego sektora na skraju bankructwa.
Ten cytat to stanowisko Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju. Dokument powstał przed dwunastu laty. Można odnieść wrażenie, że od tego czasu nic się nie zmieniło, a branża nadal ma te same gigantyczne problemy. W wielu krajach firmy zbrojeniowe gwarantują duże przychody z eksportu i dają zatrudnienie dziesiątkom tysięcy osób. Polska zbrojeniówka od lat walczy o przetrwanie. Czy to wina samej branży, czy może zwyczajnie nie stać nas na utrzymywanie licznych firm zbrojeniowych, które nie potrafą skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych?
Tyłem do kraba?
- Ten rok dla branży może być jeszcze trudniejszy niż ubiegły. Co prawda wieści się, że kryzys się już skończył, ale nie dotyczy to naszej branży - ostrzega Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju. - Mamy kryzys w branży zbrojeniowej. Z powodu zmniejszenia przychodów do budżetu tnie się wydatki, mniejsze są również zdolności finansowe MON. Ten rok zapowiada się dla sektora ciężko.
Kułakowski nie ukrywa, że przynajmniej części problemów udałoby się uniknąć, prowadząc lepszą politykę. Czyli taką, którą rządzi wieloletnia strategia, a nie chwiejna koniunktura trwająca najdłużej jedną rządową kadencję.
- Brakuje strategii dla branży zbrojeniowej. Ona jest konieczna, aby firmy mogły nie tylko realizować już istniejące programy, ale także myśleć o nowych - przekonuje Kułakowski. - Dam przykład: kilka lat temu rozpoczynano program Krab (dotyczy artylerii), później zawieszono go, a teraz ponownie się uruchamia. To oznacza dodatkowe koszta. A tak nie powinno być. Bez stabilnej polityki nie da się rozwijać branży zbrojeniowej.
Program Krab jest dobrym przykładem, do czego może doprowadzić przeciąganie się procedur, zmiany założeń i koncepcji. Prace nad tym programem rozpoczęły się przed ponad 15 laty.
W 1994 roku decydenci postanowili, że nasza armia ma mieć nowoczesny system samobieżnej artylerii lufowej oraz że powinna to być broń kalibru 155 mm, stosowanego w państwach NATO. W kolejnych latach trwały prace badawcze. Na początku minionej dekady wydawało się, że cały projekt polegnie - brakowało pieniędzy. Dopiero nieoczekiwane zainteresowanie projektem przez Indie pozwoliło go ocalić - choć nie zakończyło się kontraktem.
Ten cytat to stanowisko Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju. Dokument powstał przed dwunastu laty. Można odnieść wrażenie, że od tego czasu nic się nie zmieniło, a branża nadal ma te same gigantyczne problemy. W wielu krajach firmy zbrojeniowe gwarantują duże przychody z eksportu i dają zatrudnienie dziesiątkom tysięcy osób. Polska zbrojeniówka od lat walczy o przetrwanie. Czy to wina samej branży, czy może zwyczajnie nie stać nas na utrzymywanie licznych firm zbrojeniowych, które nie potrafą skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych?
Tyłem do kraba?
- Ten rok dla branży może być jeszcze trudniejszy niż ubiegły. Co prawda wieści się, że kryzys się już skończył, ale nie dotyczy to naszej branży - ostrzega Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju. - Mamy kryzys w branży zbrojeniowej. Z powodu zmniejszenia przychodów do budżetu tnie się wydatki, mniejsze są również zdolności finansowe MON. Ten rok zapowiada się dla sektora ciężko.
Kułakowski nie ukrywa, że przynajmniej części problemów udałoby się uniknąć, prowadząc lepszą politykę. Czyli taką, którą rządzi wieloletnia strategia, a nie chwiejna koniunktura trwająca najdłużej jedną rządową kadencję.
- Brakuje strategii dla branży zbrojeniowej. Ona jest konieczna, aby firmy mogły nie tylko realizować już istniejące programy, ale także myśleć o nowych - przekonuje Kułakowski. - Dam przykład: kilka lat temu rozpoczynano program Krab (dotyczy artylerii), później zawieszono go, a teraz ponownie się uruchamia. To oznacza dodatkowe koszta. A tak nie powinno być. Bez stabilnej polityki nie da się rozwijać branży zbrojeniowej.
Program Krab jest dobrym przykładem, do czego może doprowadzić przeciąganie się procedur, zmiany założeń i koncepcji. Prace nad tym programem rozpoczęły się przed ponad 15 laty.
W 1994 roku decydenci postanowili, że nasza armia ma mieć nowoczesny system samobieżnej artylerii lufowej oraz że powinna to być broń kalibru 155 mm, stosowanego w państwach NATO. W kolejnych latach trwały prace badawcze. Na początku minionej dekady wydawało się, że cały projekt polegnie - brakowało pieniędzy. Dopiero nieoczekiwane zainteresowanie projektem przez Indie pozwoliło go ocalić - choć nie zakończyło się kontraktem.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (6)
-
06.04.2010 15:28lama 636
-
16.03.2010 15:46ryś
-
14.03.2010 18:00miki







Będzie jeszcze gorzej
Gdy czołowe firmy wprowadzają kaliber 11,43 z regulowanym czasem eksplozji, bezodrzutowy system prowadzenia ognia, my (...)