Estonia. Błąd człowieka był przyczyną wypadku polskiego samolotu
PAP - 02-09-2010 18:41
Nagrania rozmów w kokpicie polskiego samolotu AN-26, który w sierpniu miał wypadek na lotnisku w Tallinie, potwierdziły, że podwozie zostało schowane za wcześnie z powodu błędu człowieka - powiedział w czwartek przedstawiciel estońskiego resortu komunikacji.
Jens Haug, główny specjalista w wydziale sytuacji kryzysowych Ministerstwa Gospodarki i Komunikacji, oświadczył, że nagrania wyraźnie ujawniły wymianę poleceń między członkami załogi, która doprowadziła do schowania podwozia.
"To, co usłyszeliśmy, potwierdziło wstępną teorię, że przyczyną wypadku był błąd człowieka" - podkreślił.
Do wypadku doszło 25 sierpnia. Polski samolot z czteroosobową załogą, który miał lecieć do Helsinek, przerwał start i osiadł na brzuchu. Pożaru nie było. Załodze udało się wydostać na płytę lotniska. Samolot należał do firmy Exin, świadczącej usługi czarterowe dla firmy kurierskiej DHL.
18 marca br. samolot tego samego typu, również należący do firmy Exin, lądował przymusowo na zamarzniętym jeziorze Ulemiste, gdy nie powiodła się próba lądowania na lotnisku w Tallinie. Pilot doznał wtedy obrażeń i trafił do szpitala.
Jens Haug nie chciał się w czwartek jednoznacznie wypowiedzieć, czy polecenie schowania podwozia za wcześnie wydał pilot, czy też pochopnie postąpił mechanik. "Trzeba teraz ustalić, czy do wypadku doszło z powodu niewystarczającego przeszkolenia załogi w zakresie współpracy, braku jasności w kwestiach procedur, czy z jakichś innych przyczyn" - oświadczył, dodając, że trudno w tej chwili przewidzieć, kiedy śledztwo się zakończy.
Haug poinformował też, że w polskiej maszynie nie stwierdzono żadnych usterek technicznych i że nie ma potrzeby prowadzenia dalszych badań pod tym kątem.
"To, co usłyszeliśmy, potwierdziło wstępną teorię, że przyczyną wypadku był błąd człowieka" - podkreślił.
Do wypadku doszło 25 sierpnia. Polski samolot z czteroosobową załogą, który miał lecieć do Helsinek, przerwał start i osiadł na brzuchu. Pożaru nie było. Załodze udało się wydostać na płytę lotniska. Samolot należał do firmy Exin, świadczącej usługi czarterowe dla firmy kurierskiej DHL.
18 marca br. samolot tego samego typu, również należący do firmy Exin, lądował przymusowo na zamarzniętym jeziorze Ulemiste, gdy nie powiodła się próba lądowania na lotnisku w Tallinie. Pilot doznał wtedy obrażeń i trafił do szpitala.
Jens Haug nie chciał się w czwartek jednoznacznie wypowiedzieć, czy polecenie schowania podwozia za wcześnie wydał pilot, czy też pochopnie postąpił mechanik. "Trzeba teraz ustalić, czy do wypadku doszło z powodu niewystarczającego przeszkolenia załogi w zakresie współpracy, braku jasności w kwestiach procedur, czy z jakichś innych przyczyn" - oświadczył, dodając, że trudno w tej chwili przewidzieć, kiedy śledztwo się zakończy.
Haug poinformował też, że w polskiej maszynie nie stwierdzono żadnych usterek technicznych i że nie ma potrzeby prowadzenia dalszych badań pod tym kątem.
Czytaj więcej:
Estonia
| Exin | transport lotniczy
Zobacz Także
- Polska spółka chce mieć 35 proc. udział w europejskim rynku02-02-2012 11:06
- Rekordowy styczeń dla krakowskiego lotniska01-02-2012 11:28
- Częściowe uruchomienie rejestru ETS dla linii lotniczych 30-01-2012 19:25
- Możliwe odszkodowania za hałas z lotniska Poznań-Ławica30-01-2012 18:58
- Lotnisko Chopina wyda 2 mln zł na przygotowania do Euro 201230-01-2012 15:25
- Koniec hiszpańskiego przewoźnika lotniczego28-01-2012 11:10
- Czy transport lotniczy leci w dół?03-04-2009 13:57
- Cała Polska buduje lotniska20-11-2008 07:01
- Wyboista droga do normalności23-09-2008 09:25










Nie dodano jeszcze żadnego komentarza