Poniedziałek, 21 maja 2012 r.
partnerzy portalu wnp.pl external external
Autor:  Wnp.pl (Piotr Stefaniak)  |  02-11-2011 14:48

Kpt. Taduesz Wrona: 3-4 minuty przed przyziemieniem powiadomiliśmy pasażerów o zagrożeniu

Od startu w Newark do przylotu w rejon Warszawy, samolot nie wykazywał żadnych anomalii. O usterce w układzie podwozia dowiedzieliśmy się, gdy pierwszy raz spróbowaliśmy je wypuścić podchodząc do lądowania - powiedział podczas konferencji prasowej kpt. Tadeusz Wrona.

- To jednak nie był dla nas moment krytyczny - podkreślił dowódca - Przerwaliśmy podejście i poprosiliśmy wieżę kontrolną o wskazanie rejonu, w którym moglibyśmy szukać alternatywnego sposobu wypuszczenia podwozia.

Samolot miał wtedy paliwa na ok. 35-40 minut. Dopiero po drugiej, nieudanej próbie opuszczenia podwozia dowódca Boeinga 767 powiadomił wieżę, że samolot ma kłopoty. „Ale podejmowaliśmy jeszcze wiele takich prób, ponieważ tak przewidują procedury, z użyciem sterowania pokładowego” – mówił kpt. Wrona.

Załoga liczyła też na próby ręcznego, grawitacyjnego opuszczenia podwozia. Ostatnia z nich polegała na przeciążeniu samolotu, przez nabranie prędkości (do 200 węzłów) i gwałtownego hamowania (do 140 węzłów), aby puściły rygle zamków. Ponieważ i ta procedura się nie powiodła, dopiero wtedy stało się jasne, że nastąpi awaryjne lądowanie.

- To było 3-4 minuty przed przyziemieniem i wtedy powiadomiliśmy pasażerów o zagrożeniu - powiedział Tadeusz Wrona.
Jego zdaniem, wystąpiła awaria centralnego systemu hydraulicznego, jednego z trzech na pokładzie, co spowodowało spadek ciśnienia w pompach hydraulicznych i automatyczne ich wyłączenie.

Jak poinformował prezes zarządu PLL LOT Grzegorz Piróg, dziś ok. godziny 14.30 do Warszawy przylecą helikopterem z lotniska w Katowicach technicy z koncernu Boeing, którzy lecą z USA. Przy ich pomocy podjęte zostaną próby opuszczenia podwozia i odholowania do godziny 19.00 samolotu, co udrożni lotnisko.

- Jeżeli się to powiedzie, od godziny 20.00 zaczną latać nasze samoloty – dodał prezes Piróg.

Powiedział on, że samolot, który lądował awaryjnie, był ubezpieczony, a ubezpieczyciel pokryje koszty usuwania skutków awarii. „Szukamy już egzemplarza zastępczego i mamy nadzieję, że uda się nam go znaleźć w ciągu kilku dni” – stwierdził prezes LOT-u.
LOT ponosi koszty dowozu pasażerów z innych lotnisk i ich zakwaterowania.

Czytaj więcej: Tadeusz Wrona   |   awaryjne lądowanie   |   Boeing » zamów alert 
 KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
 W BRANŻY
portale Grupy PTWP Grupa PTWP www.rynekzdrowia.pl www.wnp.pl www.propertynews.pl www.portalspozywczy.pl www.gieldarolna.pl www.dlahandlu.pl www.farmer.pl Miesięcznik Nowy Przemysł www.rynekaptek.pl Miesięcznik Rynek Spożywczy www.nasze-zyski.pl Miesięcznik Rynek Zdrowia www.portalsamorzadowy.pl Dwutygodnik Farmer