Motocykliści ponownie protestowali ws. opłat za autostradę
PAP - 23-10-2009 21:40
Ponad stu motocyklistów, wspieranych przez niektórych kierowców innych pojazdów, po raz kolejny protestowało w piątek wieczorem przeciwko pobieraniu od nich opłat za przejazd autostradą A4 między Katowicami a Krakowem. Motocykliści nie chcą płacić za przejazd tyle, ile kierowcy samochodów. Oczekują obniżenia lub zniesienia opłat dla ich pojazdów.
Piątkowy protest rozpoczął się ok. godz. 18. Dwie grupy motocyklistów podjechały pod bramki poboru opłat przy wjeździe na autostradę: w Balicach od strony Krakowa i w Brzęczkowicach od strony
Katowic. Płacili niespiesznie drobnymi, groszowymi monetami, bądź wysokimi nominałami banknotów, dokładnie licząc pieniądze.
Protestujących kierowców jednośladów wsparli w ten sam sposób niektórzy - w większości zaprzyjaźnieni z nimi - kierowcy samochodów osobowych, dostawczych, ciężarowych czy autobusów. Również część motocyklistów przyjechała samochodami - mówili, że chodzi o to, by obsługa miała problem z identyfikacją pojazdów zamierzających przyblokować ruch na bramkach.
Opóźniający procedurę płacenia za przejazd spowodowali kilkunastominutowe, a momentami dłuższe zatory. Część z nich otrzymywała w punktach poboru opłat pisemne ostrzeżenia, że łamanie zapisu kodeksu wykroczeń o tamowaniu lub utrudnianiu ruchu na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania podlega karze grzywny lub nagany.
Jak powiedział PAP jeden z uczestników akcji Michał Szewczyk, piątkowy protest motocyklistów był skutkiem postawy koncesjonariusza wobec przedstawionej przez nich propozycji dialogu. Przedstawiciele zarządzającej drogą firmy Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) mieli odpowiedzieć, że nie podejmą rozmów, dopóki działalność protestujących nie przyjmie formy prawnej.
Szewczyk zaznaczył, że motocykliści chcieli rozmawiać z SAM na podstawie odpowiedzi resortu infrastruktury na ich petycje oraz poselskie interpelacje, które - w jego opinii - dają "pewne perspektywy rozwiązania sprawy". Ocenił jednak, że sformułowane przez spółkę żądanie sformalizowania działalności motocyklistów, zamiast do rozwiązania problemu, zmierza zapewne do wystąpienia przeciw nim na drogę prawną.
Zdaniem Szewczyka, stanowisko koncesjonariusza płatnej części A4 różni się od postaw firm zarządzających innymi płatnymi odcinkami autostrad - A1 i A2. Jak mówił, tamtejsi zarządcy wykazują pewną wolę rozmów, dlatego w piątek motocykliści zaniechali tam pikiet. Poprzednie protesty były na tamtych odcinkach nieco mniej liczne niż na A4.
Rzeczniczka SAM Alicja Rajtar poinformowała PAP w piątek, że firma od początku protestów motocyklistów nie zmieniła swojego stanowiska. Przypomniała, że ustalając cennik opłat, kieruje się obowiązującym rozporządzeniem ministra infrastruktury z 2004 r. Zgodnie z jego zapisami, motocykle i samochody osobowe są zakwalifikowane do tej samej kategorii pojazdów i dlatego opłaty dla nich nie mogą być zróżnicowane.
Protestujących kierowców jednośladów wsparli w ten sam sposób niektórzy - w większości zaprzyjaźnieni z nimi - kierowcy samochodów osobowych, dostawczych, ciężarowych czy autobusów. Również część motocyklistów przyjechała samochodami - mówili, że chodzi o to, by obsługa miała problem z identyfikacją pojazdów zamierzających przyblokować ruch na bramkach.
Opóźniający procedurę płacenia za przejazd spowodowali kilkunastominutowe, a momentami dłuższe zatory. Część z nich otrzymywała w punktach poboru opłat pisemne ostrzeżenia, że łamanie zapisu kodeksu wykroczeń o tamowaniu lub utrudnianiu ruchu na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania podlega karze grzywny lub nagany.
Jak powiedział PAP jeden z uczestników akcji Michał Szewczyk, piątkowy protest motocyklistów był skutkiem postawy koncesjonariusza wobec przedstawionej przez nich propozycji dialogu. Przedstawiciele zarządzającej drogą firmy Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) mieli odpowiedzieć, że nie podejmą rozmów, dopóki działalność protestujących nie przyjmie formy prawnej.
Szewczyk zaznaczył, że motocykliści chcieli rozmawiać z SAM na podstawie odpowiedzi resortu infrastruktury na ich petycje oraz poselskie interpelacje, które - w jego opinii - dają "pewne perspektywy rozwiązania sprawy". Ocenił jednak, że sformułowane przez spółkę żądanie sformalizowania działalności motocyklistów, zamiast do rozwiązania problemu, zmierza zapewne do wystąpienia przeciw nim na drogę prawną.
Zdaniem Szewczyka, stanowisko koncesjonariusza płatnej części A4 różni się od postaw firm zarządzających innymi płatnymi odcinkami autostrad - A1 i A2. Jak mówił, tamtejsi zarządcy wykazują pewną wolę rozmów, dlatego w piątek motocykliści zaniechali tam pikiet. Poprzednie protesty były na tamtych odcinkach nieco mniej liczne niż na A4.
Rzeczniczka SAM Alicja Rajtar poinformowała PAP w piątek, że firma od początku protestów motocyklistów nie zmieniła swojego stanowiska. Przypomniała, że ustalając cennik opłat, kieruje się obowiązującym rozporządzeniem ministra infrastruktury z 2004 r. Zgodnie z jego zapisami, motocykle i samochody osobowe są zakwalifikowane do tej samej kategorii pojazdów i dlatego opłaty dla nich nie mogą być zróżnicowane.
Czytaj więcej:
A4
| Stalexport Autostrada Małopolska
Zobacz Także
- Konsorcjum wyrzucone z budowy A4 chce 182 mln zł od GDDKiA25-01-2012 08:47
- Władze Gliwic przeciw wprowadzeniu opłat na ich odcinku A420-01-2012 09:55
- Przetarg na pozostały zabrzański fragment "średnicówki"18-01-2012 16:03
- Jaworzno nie rezygnuje ze starań o odtajnienie umowy koncesyjnej na A417-01-2012 16:29
- GDDKiA przejmie od Stalexportu katowicki węzeł Murckowska15-01-2012 15:30
- Ponad 200 osób potrzebnych do pracy na autostradzie A411-01-2012 14:47
- Greenfield, czyli hala w szczerym polu07-08-2007 10:59
POLECAMY
KOMENTARZE (1)
-
24.10.2009 10:10tazzman










stalexport
warto zaznaczyc rowniez odnosnie opini SE, ze zniesienie oplat dla motocyklistow znacznie obnizy ich rentownos..motocykle stanowia rocznie (...)