Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Polacy tracą na podróże do pracy nawet cztery godziny dziennie

Autor: Gazeta Wyborcza (Częstochowa)
27-03-2008 16:23

Jedni upierają się przy samochodzie licząc się ze staniem w korkach, inni wolą pociąg, gdzie można popracować na laptopie, jeszcze innym pozostaje autostop.

Jak dojechać do pracy? Dla mieszkających i pracujących w miastach ten problem praktycznie nie istnieje. Wsiada się po prostu w autobus, tramwaj czy własny samochód i jedzie. Niektórzy przemieszczają się na rowerze. W Gdyni radny Andrzej Bień dojeżdża w ten sposób na sesje rady miasta i do pracy. Ale nie każdy ma tak dobrze. Niektórzy do pracy mają daleko, a środków lokomocji wybrać nie mogą. Jak dojeżdżają do pracy i ile tracą na to czasu? - zastanawia się "Gazeta Wyborcza".
Spora grupa jeździ własnym samochodem. Często do innego miasta, ale w większych aglomeracjach nawet przejazd do innej dzielnicy zajmuje sporo czasu. - Rano jadę 1,5 godziny, choć mieszkam i pracuję w Gdańsku. Najpierw muszę zjechać z Oruni do Traktu św. Wojciecha. Tylko, że tę trasę pokonują przed godz. 8 niemal wszyscy moi sąsiedzi. Więc grzecznie, w rządku, powolutku. Nikt się nie denerwuje, wszyscy przyzwyczajeni. Jedni się w korku golą, inni czytają gazety, większość po prostu patrzy przed siebie zaspanymi oczami. Po jakiś 20 minutach wjeżdżam na Trakt św. Wojciecha. Tylko, że nim poruszają się wszyscy, którzy jadą do Gdańska od strony Pruszcza Gdańskiego. Zanim wjadę do centrum mija kolejne 20 minut. W centrum wiadomo, choć przejeżdżam trzypasmową ulicą, to we Wrzeszczu jestem po kolejnych 40 minutach. Potem jeszcze dojazd do Oliwy, kilka bocznych uliczek i na miejscu jestem po jakiś 90 minutach. W drodze powrotnej to samo. Pracuję osiem godzin, a w domu nie ma mnie przez 11. Oczywiście pod warunkiem, że nie ma żadnego wypadku czy robót drogowych. Gdy zajeżdżam do sklepu lub jadę coś załatwić, to wychodzi na to, że w tygodniu mam czas tylko na kolację i sen - opowiada 35-letni informatyk Marek Twardy.

W takiej sytuacji są tysiące mieszkańców dużych miast. Za kierownicą tracą czas, a często także nerwy. Nie jadą pociągiem, nie mogą więc poczytać prasy, rozwiązywać krzyżówek czy zajmować się czymś innym. Po prostu kierują. - Trzy godziny dziennie wycięte z życiorysu. Na szczęście jakiś geniusz wymyślił czytane książki, więc sobie słucham w samochodzie. Szkoda jedynie, że większość propozycji to szkolne lektury - dodaje Twardy. Jeszcze gorzej mają jednak ci, którzy dojeżdżają do innego miasta. Są tacy, którzy jeżdżą 200 km w jedną stronę. W większości zachodnich krajów, jak ktoś zmienia pracę, to zazwyczaj przeprowadza się do nowego miasta. W Polsce raczej nie.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!

SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


POLSKA I ŚWIAT

34 681 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

720 471 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 936 ofert w bazie

2 782 262 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP