Trwa strajk pracowników londyńskiego metra
PAP - 07-09-2010 13:57
Pierwszy z serii 24-godzinnych strajków w londyńskim metrze, z którego dziennie korzysta ponad 3,5 mln ludzi, powoduje we wtorek poważne utrudnienia w stolicy Wielkiej Brytanii - podało BBC. W godzinach szczytu kursowało 40 proc. pociągów.
Związki zawodowe RMT, które wspólnie z TSSA zorganizowały strajki, poinformowały, że członkowie syndykatów silnie poparli tę inicjatywę.
Potwierdził to operator londyńskiego transportu TfL (Transport for London), podając, że w godzinach szczytu kursowało 40 proc. pociągów, a składy na linii Circle (wokół pierwszej strefy) były całkowicie zawieszone.
Jedyną linią, na której nie została zredukowana liczba pociągów, była linia Northern (północna). Mimo to wiele stacji na tej trasie było zamkniętych. Na liniach Waterloo i City pod koniec godzin szczytu kursowały wszystkie pociągi.
Zdaniem Mike'a Browna z Metra Londyńskiego (London Underground) "miasto nie jest sparaliżowane".
Na ulice wyjechało sto autobusów więcej niż na co dzień, uruchomiono również dodatkową komunikację rzeczną, z której skorzysta 10 tys. pasażerów więcej niż zwykle.
O ponad połowa więcej Londyńczyków niż w poniedziałek dojechała do pracy we wtorek na miejskich rowerach, które od kilku tygodni mają w stolicy Wielkiej Brytanii swoje specjalne parkingi i które można wynajmować na cały dzień, płacąc za nie kartą w automacie.
Strajk ma zakończyć się we wtorek wieczorem, ale wszystkie pociągi metra będą kursować normalnie dopiero w środę.
Sekretarz RMT Bob Crow przeprosił we wtorek pasażerów za zakłócenia, jednocześnie ostrzegając przed kolejnymi strajkami, które spodziewane są w październiku i listopadzie.
W poniedziałek o godzinie 17 czasu lokalnego zastrajkowało 800 pracowników dozoru technicznego, a o godzinie 21 dołączyli do nich maszyniści, obsługa stacji i zwrotnicowi.
Związki zawodowe protestują przeciwko planom zmian poziomu zatrudnienia bileterów, co ich zdaniem poważnie narazi bezpieczeństwo pasażerów.
Bileterzy argumentują bowiem, że sprzedaż biletów to tylko jeden z aspektów ich pracy. Udzielają informacji, a sama ich obecność w kasach powoduje, że ludzie czują się bezpieczniej niż na stacjach, które świecą pustkami.
Zdaniem TfL nie dojdzie do przymusowych zwolnień. Burmistrz Londynu Boris Johnson, który we wtorek na spotkanie na londyńskiej giełdzie przyjechał na rowerze, ocenił, że związki zawodowe nie mają powodu do strajku. - Zostali zapewnieni, że zmiany w zatrudnieniu nie będą obejmować przymusowych zwolnień, że każda stacja zachowa kasę, jeśli obecnie ją posiada - powiedział.
Potwierdził to operator londyńskiego transportu TfL (Transport for London), podając, że w godzinach szczytu kursowało 40 proc. pociągów, a składy na linii Circle (wokół pierwszej strefy) były całkowicie zawieszone.
Jedyną linią, na której nie została zredukowana liczba pociągów, była linia Northern (północna). Mimo to wiele stacji na tej trasie było zamkniętych. Na liniach Waterloo i City pod koniec godzin szczytu kursowały wszystkie pociągi.
Zdaniem Mike'a Browna z Metra Londyńskiego (London Underground) "miasto nie jest sparaliżowane".
Na ulice wyjechało sto autobusów więcej niż na co dzień, uruchomiono również dodatkową komunikację rzeczną, z której skorzysta 10 tys. pasażerów więcej niż zwykle.
O ponad połowa więcej Londyńczyków niż w poniedziałek dojechała do pracy we wtorek na miejskich rowerach, które od kilku tygodni mają w stolicy Wielkiej Brytanii swoje specjalne parkingi i które można wynajmować na cały dzień, płacąc za nie kartą w automacie.
Strajk ma zakończyć się we wtorek wieczorem, ale wszystkie pociągi metra będą kursować normalnie dopiero w środę.
Sekretarz RMT Bob Crow przeprosił we wtorek pasażerów za zakłócenia, jednocześnie ostrzegając przed kolejnymi strajkami, które spodziewane są w październiku i listopadzie.
W poniedziałek o godzinie 17 czasu lokalnego zastrajkowało 800 pracowników dozoru technicznego, a o godzinie 21 dołączyli do nich maszyniści, obsługa stacji i zwrotnicowi.
Związki zawodowe protestują przeciwko planom zmian poziomu zatrudnienia bileterów, co ich zdaniem poważnie narazi bezpieczeństwo pasażerów.
Bileterzy argumentują bowiem, że sprzedaż biletów to tylko jeden z aspektów ich pracy. Udzielają informacji, a sama ich obecność w kasach powoduje, że ludzie czują się bezpieczniej niż na stacjach, które świecą pustkami.
Zdaniem TfL nie dojdzie do przymusowych zwolnień. Burmistrz Londynu Boris Johnson, który we wtorek na spotkanie na londyńskiej giełdzie przyjechał na rowerze, ocenił, że związki zawodowe nie mają powodu do strajku. - Zostali zapewnieni, że zmiany w zatrudnieniu nie będą obejmować przymusowych zwolnień, że każda stacja zachowa kasę, jeśli obecnie ją posiada - powiedział.
Czytaj więcej:
związki zawodowe
| Londyn
| metro
Zobacz Także
- Związkowcy PKP Cargo szykują się do protestów07-02-2012 14:44
- Pogotowie strajkowe w śląskich Przewozach Regionalnych03-02-2012 15:34
- Związki PKP Cargo grożą strajkiem31-01-2012 06:24
- Solidarność z budżetówki żąda odmrożenia płac30-01-2012 14:06
- ArcelorMittal chce skusić do odejścia 1450 osób27-01-2012 06:33
- Związkowcy z Puław: teraz referendum strajkowe26-01-2012 13:51
- P. Duda, Solidarność: nie damy się lekceważyć 14-01-2011 13:32
- Związki zawodowe - niebezpieczne, toksyczne, niezbędne 14-10-2010 09:09
- Związkowcy w dobie kryzysu06-04-2009 12:17
- Janusz Śniadek: Rząd chce nas sprowokować15-01-2009 15:21
- Andrzej Arendarski: związki, czyli licytacja radykalizmu15-01-2009 15:19
- Węgiel to atut, a nie przekleństwo20-12-2007 17:05










Nie dodano jeszcze żadnego komentarza